Syndrom więzadła obrączkowego: relacja z regeneracji
W życiu każdego właściciela konia zdarzają się dni, które najchętniej wymazałoby się z kalendarza. Dzień, w którym z ust weterynarza padło hasło „syndrom więzadła obrączkowego”, był właśnie jednym z nich. Mój wałach od kilku dni chodził sztywno, staw pęcinowy był opuchnięty i miękki, a na wieść o diagnozie serce zamarło mi w piersi.
Każdy, kto kiedykolwiek musiał zmagać się z problemami ze ścięgnami lub więzadłami, doskonale wie: to prawdziwy test cierpliwości. Oprowadzanie w stępie po twardym podłożu, chłodzenie, kontrolowany ruch – i przede wszystkim: czas. Weterynarz ułożył rygorystyczny plan rehabilitacji i pilnie zalecił wspieranie regeneracji od wewnątrz, za pomocą odpowiednich składników odżywczych. Glukozamina, MSM i kolagen od teraz musiały znaleźć się w codziennym jadłospisie.
Codzienna walka przy żłobie
Wybór padł na wysokiej jakości proszek na stawy, który zawierał dokładnie te substancje czynne. Motywacji nie brakowało, zależało mi na jak najlepszym wsparciu mojego konia. Jednak następnego ranka rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Biały proszek został starannie wymieszany z meszem. Mój koń powąchał raz, zmarszczył chrapy i po prostu się odwrócił. No dobrze – przeszło mi przez myśl – może lepiej podać to w suchym musli? Efekt okazał się jeszcze bardziej frustrujący: koń starannie przebierał każde ziarenko, dmuchał w żłób tak, że aż się kurzyło, a na koniec drogi proszek obkleił dno żłobu cienką warstwą. Próby ukrycia preparatu w wydrążonych jabłkach też zawiodły – wszystko lądowało wyplute na ziemi.
Sytuacja wydawała się beznadziejna. Było jasne, że koń pilnie potrzebuje tych składników, aby wesprzeć więzadła i tkanki, ale zasada jest prosta: jeśli tego nie zje, to nie zadziała. Taka jest bolesna prawda.
Odkrycie: nuvallo move
Po dwóch tygodniach frustracji koleżanka ze stajni poleciła mi nuvallo move Snacks. Pojawił się sceptycyzm. Kolejna pasza uzupełniająca? Jednak cały koncept brzmiał niemal zbyt pięknie, by mógł być prawdziwy: funkcjonalny przysmak na stawy, który nie smakuje jak lekarstwo, lecz jak nagroda.
Tym, co od razu zadziałało przekonująco, było spojrzenie na skład. W jednej dziennej porcji znajdują się dokładnie te elementy budulcowe, które były nam potrzebne do regeneracji:
- 1.500 mg glukozaminy
- 2.550 mg kolagenu
- 2.250 mg MSM
- 150 mg kwasu hialuronowego
Brak dodatku cukru, bez pszenicy i kukurydzy. Zamiast tego przyjazna dla żołądka baza: makuch lniany i otręby ryżowe. Ponieważ u mojego konia stres szybko odbija się na żołądku, był to ogromny plus.
Wreszcie bezstresowe karmienie
Po zamówieniu opakowania nadszedł czas na test. Ponieważ była to ostra faza regeneracji, zgodnie z zaleceniami przez pierwsze trzy tygodnie koń dostawał podwójną dawkę – czyli 12 Snacks dziennie zamiast standardowych 6 (przy wadze ok. 550 kg).
Gdy dostał pierwszy przysmak, wziął go ostrożnie, pogryzł – i natychmiast zaczął szukać więcej. Żadnego przebierania, żadnego dmuchania, żadnego paprania się w meszu. Można mu było podawać nuvallo move Snacks prosto z ręki podczas czyszczenia lub po oprowadzaniu. Dało to wreszcie upragnioną pewność, że substancje czynne rzeczywiście trafiają do organizmu konia, a nie kurzą się w żłobie.
Podsumowanie po 10 tygodniach
Obecnie nuvallo move Snacks podawane są konsekwentnie od dobrych dwóch i pół miesiąca. Ostra faza minęła i przeszliśmy z powrotem na normalną dawkę podtrzymującą wynoszącą 6 Snacks dziennie.
Oczywiście syndrom więzadła obrączkowego nie znika z dnia na dzień, a nuvallo move Snacks to nie magiczne zaklęcie. Jednak moje subiektywne odczucia są jak najbardziej pozytywne. Mam wrażenie, że ruch konia znów jest wyraźnie bardziej elastyczny. Rano, po wyjściu z boksu, wydaje się mniej sztywny i z większą chęcią wkracza pod środek ciężkości. Również opuchlizna nóg po dniach postoju wydaje się mniejsza.
Widzieć go w tak świetnej formie to ogromna ulga. Ponieważ powoli wracamy do treningów, dodatkowo uspokaja fakt, że nuvallo move Snacks są zgodne z ADMR – czyli absolutnie bezpieczne na zawodach i nie wymagają zachowania okresu karencji.
Jeśli masz konia, który strajkuje na widok proszku, z czystym sumieniem polecam nuvallo move Snacks. Oszczędzają nerwy, smakują koniowi i dostarczają dokładnie tego, czego ścięgna i stawy potrzebują w takiej fazie. Zdecydowanie zostajemy przy nich!