MSM & Glucosamin füttern, die das Pferd wirklich mag

Jak podawać MSM i glukozaminę, by koń jadł je z przyjemnością

Z ręką na sercu: wszyscy chcemy dla naszych koni tego, co najlepsze. Czytamy badania, rozmawiamy z weterynarzem i dokładnie wiemy, jakich składników odżywczych potrzebują nasze czworonogi, aby na długo zachować formę i sprawność ruchową. Na samym szczycie tej listy najczęściej znajdują się MSM (siarka organiczna) oraz glukozamina. Te dwie substancje to absolutne klasyki, jeśli chodzi o wsparcie ścięgien, więzadeł i chrząstek.

Jednak to właśnie tutaj często zaczyna się codzienny dramat w stajni. Bo co z tego, że mamy najlepszą, najwyższej jakości paszę uzupełniającą, skoro ostatecznie koń po prostu nie chce jej zjeść?

Codzienna walka przy żłobie

Nie wiem, jak to wygląda u ciebie, ale mam wrażenie, że mam już za sobą wszystko. Były momenty, kiedy paszarnia przypominała raczej laboratorium chemiczne niż stajnię. Wszędzie stały puszki z białym proszkiem, wiaderka z granulatami i butelki z lepkimi płynami.

Scenariusz był zawsze taki sam: staranne odmierzanie, mieszanie proszku z paszą treściwą i serwowanie z wielką nadzieją. A mój koń? Raz powąchał, wywinął górną wargę i rzucił mi spojrzenie, jakby w środku była trucizna.

Trzeba było wykazać się kreatywnością – albo raczej desperacją. Były próby ukrywania proszku w jabłkach (koń rozgryzał jabłko i wypluwał proszek) czy specjalne gotowanie meszu tylko po to, by „zakamuflować” w nim preparat. Czasami dawał się nabrać, ale bardzo często po prostu starannie wszystko przebierał. Na koniec ten drogi proszek leżał jako zakurzona resztka na dnie żłobu albo przyklejał się do jego krawędzi, podczas gdy cały owies wokół znikał bez śladu. To po prostu frustrujące, kiedy wiadomo, że koń potrzebuje wsparcia, a jednak konsekwentnie go odmawia.

Odkrycie: nuvallo move

Gdy kolejne w połowie pełne wiaderko drogiego proszku na stawy trafiło do znajomej ze stajni, której koń na szczęście zje wszystko, udało mi się trafić na nuvallo move.

Pierwsza myśl była dość sceptyczna: „Kolejny smakołyk, który wiele obiecuje?”. Ale przy bliższym poznaniu pojawiła się ciekawość. nuvallo move Snacks to przecież nie są zwykłe nagrody pełne cukru i zbóż, lecz funkcjonalne przysmaki na stawy. Koncepcja brzmiała niemal zbyt pięknie, by mogła być prawdziwa: pełna dawka ważnych substancji czynnych, ale zamknięta w formie, którą koń przyjmuje całkowicie dobrowolnie.

Dlaczego forma „Snack” zmienia wszystko

Trzeba było to przetestować. nuvallo move Snacks są przygotowane na bazie bez pszenicy i kukurydzy, na którą składa się makuch lniany, otręby ryżowe i siemię lniane. Nie pachnie to chemicznie, za to przyjemnie i naturalnie.

Kluczowym momentem był pierwszy test: po wyjęciu z torebki jeden Snack trafił prosto z ręki do pyska mojego wybrednego wałacha. Żadnego przemycania, żadnego gotowania meszu, żadnego stresu. Koń od razu go wziął, zaczął ze smakiem przeżuwać i natychmiast zaczął szukać więcej. Aż chciało się skakać z radości!

Ale przecież nie chodzi tu tylko o smak. Rzut oka na składniki to najlepszy dowód na to, że nie oszczędzano tu na jakości. W porcji dziennej (dla konia o wadze 500 kg to 6 Snacks, czyli ok. 30 g) kryją się konkretne wartości:

  • 1.500 mg glukozaminy
  • 2.550 mg kolagenu
  • 2.250 mg MSM
  • 150 mg kwasu hialuronowego

To dokładnie ta kombinacja, która zawsze miała trafiać do żłobu, ale nigdy nie udawało się jej skutecznie podać. Szczególnie cieszy fakt, że całkowicie zrezygnowano tu z wypełniaczy takich jak pszenica, kukurydza czy dodatek cukru. Dzięki temu Snacks są bardzo dobrze tolerowane również przez wrażliwe żołądki.

Nasze rezultaty po trzech miesiącach

nuvallo move Snacks trafiają do końskiego żłobu już od dobrych 12 tygodni. Zalecenie mówi, by dla zauważalnych efektów podawać je konsekwentnie przez minimum 8 do 12 tygodni – i to właśnie było priorytetem. Ponieważ jesteśmy w samym środku sezonu startowego, niezwykle ważne było również to, by produkt był zgodny z ADMR – czyli aby nie obowiązywał żaden okres karencji i żeby był w pełni bezpieczny na zawodach.

Co się zmieniło? Oczywiście nie da się zajrzeć do wnętrza stawów, ale subiektywne odczucia z siodła i z codziennej obsługi są jednoznacznie pozytywne. W pierwszych tygodniach dawka została podwojona (takie są zalecenia na pierwsze 2-3 tygodnie), a następnie wprowadzona została standardowa porcja 6 sztuk dziennie.

Wcześniej mój koń często potrzebował bardzo długiej rozgrzewki, zanim naprawdę się rozluźnił. Odkąd podajemy nuvallo, mam wrażenie, że już przy pierwszym zakłusowaniu jest bardziej elastyczny. Wydaje się bardziej zmotywowany i rusza się z większą radością, nawet podczas bardziej wymagających treningów. Szczególnie rano, po wyjściu z boksu, wydaje się mniej sztywny niż kiedyś. To właśnie to poczucie „radości z ruchu”, które znowu powróciło.

Podsumowanie

Dla mnie nuvallo move Snacks to prawdziwy przełom w codziennym stajennym życiu. Wreszcie nie trzeba się martwić, czy koń przyjął dziś swoje składniki odżywcze na stawy, czy też znowu zostały przyklejone do żłobu.

To takie proste: po wejściu do stajni wystarczy dać mu jego 6 Snacks na powitanie albo po czyszczeniu, i od razu wiadomo, że koń został zaopatrzony w glukozaminę, MSM, kolagen i kwas hialuronowy. Jeśli ty również masz wybrednego „księcia” lub „księżniczkę” i chcesz wreszcie bezstresowo zadbać o wsparcie stawów swojego konia, z całego serca polecam ci nuvallo move. Przecież to działa tylko wtedy, kiedy zostanie faktycznie zjedzone – a to jest w tym przypadku gwarantowane.

nuvallo move

Przysmak na stawy, który kochają konie.